Gabi i Kuba – Sanktuarium Matki Bożej Skałkowej

Plenerowy ślub kościelny. Co to takiego?

Zazwyczaj sprawa jest prosta: śluby są albo kościelne (w Domu bożym), albo cywilne (w Urzędzie lub w plenerze). W tym przypadku mamy jednak coś zupełnie świeżego: plenerowy ślub kościelny! W takich sytuacjach pierwsze pytanie pada o pogodę, jednak na ślubie Gabi i Kuby pogoda na szczęście była idealna, a to jak widać u nich akurat anomalia. Jak już pewnie wiecie (z innych wpisów), z nimi nigdy nie ma nudy, a więc na ślubie było bardzo podobnie. Już choćby same wykupiny, na których Kuba musiał pomalować i ubrać manekina ze styropianu, mówią wiele o tym, ile śmiechu, luzu i dobrej zabawy mieliśmy tego dnia.

Jednak przejdźmy do pytania z tytułu tego tekstu. Czym jest plenerowy ślub kościelny i gdzie w Polsce można go wziąć? To połączenie idealne dla osób wierzących, którzy pragną wziąć ślub w asyście natury. Wystarczy udać się do Podzamcza, do Sanktuarium Matki Bożej Skałkowej. Kaplica umiejscowiona jest w wapiennej skale, w której odprawiana jest ceremonia, a Para Młoda oraz goście siedzą na zewnątrz, korzystając z pięknej pogody. Jako że Gabi i Kuba to para podróżników i miłośników gór, o czym też już wcześniej wspominałem, a obecnie są w podróży dookoła świata, nie mogło zabraknąć górskiego akcentu. Szpaler utworzony z czekanów to chyba najbardziej oryginalne wyjście, jakie do tej pory widziałem. Uwielbiam takie indywidualne akcenty – czuję się dzięki nim mocno zainspirowany!

Wesele natomiast odbyło się w hotelu Victoria w Olkuszu. Tam również nie mogło zabraknąć podróżniczych elementów, np. księgi gości w formie globusa. Kolejnym miłym zaskoczeniem był pierwszy taniec w wykonaniu Gabi i Kuby. Wirowali na parkiecie niczym zawodowcy, były podnoszenia, obroty i całe mnóstwo drobnych elementów dopełniających całości. Fenomenalny pokaz! Na uwagę zasługuje również piękny łuk ozdobiony zielonymi liśćmi, który wykorzystaliśmy do zrobienia szalonych zdjęć grupowych (oczywiście te klasyczne również robiliśmy :)), a także do kilku portretów Młodej Pary, które zawsze staram się wykonać, choć zdarzają się tak szalone wesela, że kompletnie nie ma na nie czasu. Kiedy już zrobiło się całkiem ciemno, udaliśmy się na zewnątrz, aby zrobić zdjęcia przy zimnych ogniach, które od jakiegoś czasu są prawdziwym hitem, a wyglądają po prostu obłędnie i na pewno jest to piękna pamiątka.

Jeśli chcecie sprawdzić gdzie aktualnie znajduje się ta dwójka w swojej podróży dookoła świata, to wpadajcie tutaj na ich Instagram. Mówiłem na początku tekstu, że z nimi nigdy nie ma nudy – to prawda, ponieważ oprócz reportażu ślubnego miałem okazję wykonać dla nich także sesję narzeczeńską w górach oraz poślubną sesję na Islandii. Serdecznie zapraszam też do zapoznania się z nimi, a tymczasem spójrzcie, jak bawiliśmy się w dniu ślubu.

Podziel się tym wpisem

Leave a Reply